się obu. Nie spuszczając oczu przesunęła palec niżej,

mieście podobno roi się od duchów.
Bentz przechadzał się wzdłuż ogrodzenia i rozmawiał przez telefon:
– Może ekshumacja wcale nie jest takim złym pomysłem. Otworzymy trumnę, weźmiemy
cmentarzu, gdzie leżeli Josh Bandeaux, jej ojciec i bracia. Miała swój grób, widział go, a widok marmurowej płyty z wyrytym nazwiskiem przyprawił go o gęsią skórkę. Caitlyn nie wierzyła w śmierć siostry. Uważała, że Kelly żyje, ale ukrywa się, nie chcąc utrzymywać kontaktów z rodziną. Czy to prawda? Czy Kelly istniała? Czy była duchem? Cholera, to musi być przemęczenie. Nie ma żadnych duchów. Tylko wybujała, usłużna wyobraźnia. Caitlyn już w dzieciństwie miała wyimaginowanego przyjaciela. A potem nie poradziła sobie ze śmiercią siostry, więc wymyśliła ją sobie, przywróciła do życia. Podniósł się, otrzepał ręce i spojrzał w kierunku Oak Hill. Dom stał na urwistym brzegu, jakieś osiemset metrów w dół rzeki. Przyglądał się posiadłości Montgomerych i zastanawiał się, jak często robiła to Kacie, kimkolwiek była. Popatrzył na zdjęcia, które zabrał z jej domu. Przedstawiały Caitlyn, Kelly, Amandę, Hannah, Troya i zapewne Charlesa. Było tam nawet zdjęcie małego dziecka, prawdopodobnie Parkera, który zmarł na syndrom nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt. Albo został zabity. Tyle śmiertelnych wypadków? Czy to Kelly jest za nie odpowiedzialna? Może Caitlyn? A może ktoś inny? Musi porozmawiać z Caitlyn, a potem pójdzie na policję i powie wszystko, co wie. Najpierw poradzi Caitlyn, żeby wzięła dobrego adwokata. Nie! Nie możesz nic powiedzieć policji, jesteś jej psychoterapeutą. Ale musi ją przecież ratować. Przed kim? Teraz wydawało mu się, że próbuje ją ocalić przed nią samą. Jeśli to w ogóle możliwe. Wytrącony z równowagi, pobiegł do samochodu. Zapadał zmierzch, na niebie migotały miliony gwiazd, a w powietrzu unosił się zapach rzeki. Słychać było kumkanie żab i bzyczenie owadów. Wydawało się, że panuje absolutny spokój, ale Adam wyczuwał zło. Wszechobecne odwieczne zło. Otworzył bagażnik, szukając szmaty do wytarcia butów, i natrafił na plecak Rebeki, ten, który znalazł w szafie w gabinecie. Zupełnie o nim zapomniał i przez cały czas woził w bagażniku. Obok koła zapasowego znalazł starą ściereczkę, osuszył nogawki i buty, wytarł ślady błota. Już miał zamknąć bagażnik, gdy niemal bezwiednie wziął do ręki plecak Rebeki. W środku było kilka rzeczy, które zabrał z jej gabinetu i które zamierzał zwrócić. Kartoteki, dyskietki, kilka zdjęć i notatnik. Wyjął wszystko i przyjrzał się dokładniej plecakowi. Zwyczajny płócienny plecak wzmocniony u dołu skórą. Jeden z pasków był postrzępiony, skóra wytarta i miejscami podarta, zamek błyskawiczny nie dawał się zasunąć. Stary plecak w fatalnym stanie. Czy wciąż go używała? Dlaczego nie kupiła nowego? Przywiązanie? Raczej nie. Uwolniła się od mężczyzn, którzy byli kiedyś dla niej ważni, ale zostawiła sobie stary, zniszczony plecak? Nie, to nie w jej stylu. Podniósł plecak i obejrzał ze wszystkich stron w słabym świetle lampki samochodowej. Nagle zauważył coś dziwnego. Skóra na dnie plecaka była rozdarta i przyszyta do płótna. Rebece chciało się zszywać stary zniszczony plecak? Więc dlaczego nie zreperowała przy okazji suwaka?
włączył do ruchu.
LAPD uwierzy, widząc Lorraine przerażoną spotkaniem z kobietą podobną do Jennifer Bentz.
Albo cholerny duch. W każdym razie stała tam, na dziedzińcu, w długim posępnym
– Bydlę. – Odgarnęła włosy z oczu i spojrzała w okno. – Obie nie żyją. Jak wtedy.
czerwona jak burak, ale Bentz tylko skinął głową, dodawał jej otuchy, bo wyglądała, jakby się
życia chciała. Nie tak miała ją zapamiętać córka. – Idiotka! – Kobieta w lustrze nabijała się z
Może chce go wkurzyć i z niego zadrwić.
– Kristi będzie pytała, dlaczego nie wracasz. Już o ciebie pyta.
– I jak ci się to podoba? – mruczę pod nosem i mam nadzieję, że skręca się z niepokoju.
kelnerów tłoczyła się przy służbowym wejściu. Montoya wyjął papierosa i wsunął do ust.

– Świetnie. Tylko nie zapomnij o szczęśliwym zakończeniu!

okazałoby się pomocne.
jej to nie obchodziło.
Jako jedna z nielicznych wiedziała, że ciągle walczył o szczegóły związane z opieką nad

W kółko chodziła po klatce, szukała drogi ratunku. Na darmo. Kamera jest poza jej

się kolejno na jej twarzy, słuchał, jak szepce jego imię.
ale poznałam go po oczach. – Nagle złapała się wolną ręką za głowę. –
razu podeszła do Laury. Dziewczynka uśmiechnęła się, po czym

zwrócić na siebie uwagę, naprawdę wielu, ale nigdy nie dążyła do samozagłady. – Ugryzła się

– Nie wiem. – Kate spojrzała na słuchawkę, którą wciąż trzymała w
– Nie chcę rodzić dzieci – przerwała mu. – Gdybyś widział mnie z
Chciałbym, żebyś wygrzebał wszystko, co tylko możliwe na jego